czyli subiektywny przewodnik - po Polsce latem, po Dolnym Śląsku i Sudetach przez cały rok, a czasem po czeskiej stronie... Wszystkich tu zaglądających uprzedzam, że część starych zdjęć straciła jakość - ich wersja poprawna znajduje się w albumach picasy, link obok.
Wszystkie zdjęcia publikowane na blogu są moją własnością i bardzo proszę osoby nimi zainteresowane o niekopiowanie ich bez mojej wiedzy! Jeśli komuś do czegoś są potrzebne - proszę mnie poinformować, na pewno nie odmówię. Proszę też o podawanie adresu bloga, z którego zdjęcia pochodzą, ikroopka
szukam
Blog > Komentarze do wpisu

I ciągle widzę ich twarze...



Ta wystawa nie robi wstrząsającego wrażenia, ona pozostawia ślad, jak w tytule - ciągle widzę ich twarze;
dzieci, starców, młodej pary, roześmianych dziewcząt i chłopców na plaży, uczniów w szkolnych ławkach - zwykłych ludzie w zwykłych sytuacjach.

Czasy tylko niezupełnie zwykłe, bo przed i wojenne.
To ta zwyczajność, z wojną w domyśle, z wiedzą co potem, czyni wrażenie.

Tak na stronie Muzeum przedstawiona jest wystawa:

"Fundacja Shalom w 1994 r. ogłosiła apel ”Ocalić od zapomnienia” i rozpoczęła zbieranie archiwalnych fotografii – jedynej pamiątki po ludziach, których już nie ma. W ten sposób powstała unikalna, jedna z największych na świecie kolekcja fotografii Żydów polskich. Zawiera ona zdjęcia przechowane wśród rodzinnych pamiątek, ale też i te cudem ocalałe w czasie wojny – porzucone, zniszczone, odnalezione na strychach domów. Przedstawiają one ludzi w różnym wieku, różnych zawodów i zamożności, często bezimiennych. Są portrety i fotografie zbiorowe - rodzinne, zrobione w gronie przyjaciół, pokazujące uczniów, członków różnych stowarzyszeń i organizacji. Zostały zatrzymane w kadrze fragmenty codziennego życia. Te niezwykłe zdjęcia uświadamiają, jak aktywna była społeczność żydowska w Polsce i jak niewiele ocalało z istnienia wielowiekowego narodu żydowskiego, będącego nierozłączną część polskiej historii i kultury.

Fotografie posłużyły do stworzenia przejmującej wystawy „I ciągle widzę ich twarze”. W ciągu ostatnich lat była ona eksponowana w Polsce, w Europie, na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej i Południowej."


W Tykocinie będzie ją można oglądać do 30 września.



Żydom kazano się szarpać za brody - taki podpis widnieje pod zdjęciem
Poruszające!




Porównuję te zdjęcia z tymi z rodzinnego archiwum - któż z nas nie ma w domu zdjęć w sepii?
kto nie ma zdjęcia jakiejś babci czy cioci z dzieckiem na kolanach, ślubnego zdjęcia pradziadków, cioć i wujków w wieku kilku lat?

Zwyczajne zdjęcia, niezwyczajne losy.

...

W dużym formacie zdjęcia są na picasie, zapraszam, jest ich tam więcej.

wtorek, 16 sierpnia 2011, ikroopka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/08/16 11:06:25
Ważne są takie wystawy, ważny jest ten wpis...
-
2011/08/16 12:04:51
wszystko przemija. dlatego pstrykamy fotki ... :)
-
krasnaladamu
2011/08/16 12:27:50
W ich kulturze, mowie itp. jest coś, co mnie od dawna przyciąga. Z tego powodu podobał mi się np. film "Austeria". Lubię też odwiedzać oba wrocławskie cmentarze żydowskie.
Tak całkiem a propos, chociaż to akurat pamiątka lekko wstrząsająca. Długi łikend spędziłem w Czeskim Raju (Podgórze Karkonoskie, głównie skalne miasta, zamki i pałace, zwiedzania na tydzień, polecam). W Turnovie znajduje się cmentarz żydowski. Nie wiem, jak jego lokalizacja wyglądała w czasach jego nowości (nie wiem też, czy nie był większy), ale obecnie obok biegnie główna droga miasta, a nad nim puszczono wiadukt kolejowy. Czyli praktycznie w całości znajduje się między płotkiem ruchliwej jezdni a przyczółkiem wiaduktu. Ciekawostka.
-
lukatoni1
2011/08/16 13:16:38
Chętnie zobaczyłabym tę wystawę. Fascynują mnie takie wyprawy do świata, którego już nie ma i domyślanie się historii ludzi zatrzymanych na starych fotografiach.
-
2011/08/16 16:02:35
Bardzo wymowny tytuł wystawy: obrazy, od których trudno się uwolnić i chyba nawet nie wolno, bo dopóki pamięć żywa, to jest szansa na pokój i zgodne współistnienie... nie tylko z Żydami.
-
wildrose661
2011/08/16 22:26:16
Tytul niezwykly ten wystawy, jak i ona cala... wlasnie ogladam na Picasie...
-
Gość: wkraj, *.adsl.inetia.pl
2011/08/16 22:45:39
Przejmująca relacja, jak i same miejsce prezentacji, jeśli się nie mylę to w synagodze? Zniknęła kultura, a pamięć zaciera wspomnienia. Zostały nam wystawy i cmentarze.



-
wczorajidzis.blogspot.com
2011/08/17 09:54:33
Tak, to ta wystawa którą widziałem jakiś czas temu. Niby prosta a robi wrażenie.
-
maciejmakro
2011/08/17 11:50:25
Losy tych ludzi stały się niebanalne jedynie ze względu na wojenną makabrę - to szalenie niesprawiedliwe - tak wobec nich (bo niczym sobie na ten los nie zasłużyli) jak i wobec tych których fotografie z dzieciństwa też już zdążyły popękać, pożółknąć a oni sami odejść, a ich losy wydają się tak beznadziejnie banalne ... żyli, uczyli się, kochali, pracowali mieli dzieci lub nie i ... odeszli. Z ich zdjęć nikt nie urządzi wystawy ... po co? O czym miała by opowiadać?


Czasami widuję chasydów w Krakowie, częściej w Wiedniu - niekiedy przejeżdżają przez moje miasto jadąc do Bobowej pokłonić się u grobu tamtejszego Cadyka. Gdy spaceruję kwartałami mojego miasta które kiedyś były żydowskie a do dziś zachowały odrębność architektoniczną łatwą do dostrzeżenia ... i gdy pomyślę jak bardzo to miasto zostało zubożone brakiem tych ludzi, to krew mnie zalewa i mam ochotę strzelać...
-
ikroopka
2011/08/17 16:55:01
To ja nic nie dodam, bo wszystko juz zostało powiedziane.
Może tylko tyle, że jeśli ktos wystawy nie widział, a będzie miał okazję, to - nie przegapcie!
-
hanula1950
2011/08/18 11:26:38
Wspaniała wystawa. I dali robić zdjęcia ?
-
ikroopka
2011/08/18 12:11:48
Dali;)
Ja myslę, że zakaz robienia zdjęć w muzeach jest idiotyczny - przecież każde zdjęcie, każda publikacja na temat jest reklamą!
-
2011/08/18 18:09:55
Muszę napisać moim przyjaciołom, Żydom z Ameryki, żeby to zobaczyli. Dużo bardzo ciekawych zdjęć można obejrzeć tutaj: motlc.wiesenthal.com/site/pp.aspx?c=jmKYJeNVJrF&b=478527
-
2011/08/18 20:21:21
wystawa godna uwagi i bardzo poruszająca. mnie w Nowym Jorku trzasnęło jak biczem kiedy mi na drodze stanęli tacy właśnie Żydzi; kobiety w czarnych sukniach do ziemi lub spódnicach z włosami pod peruką a panowie w długich chałatach z czapami obszytymi futrem spod których wystawały pejsy po ramiana a po zdjęciu wyłaniały się jarmułki; jakież to polskie mi się zdawało a równocześnie egzotyczne i obce! normalnie zdrętwiałam i nawet zdjęć nie zrobiłam :(((( jak kupowałam tam aparat, to nawet okazało się, że pan w kasie (też z pejsami) miał w Nowym Sączu rodzinę przed wojną! bardzo podobali mi się oni w NY i lubię w Krakowie zaglądać na Kazimierz, zawsze przyjedzie jakaś wycieczka :) pozdrawiam :)
-
maciejmakro
2011/08/18 20:48:01
Lidka - w tym sęk ... wycieczka! A ja widzę ślady napisów na murach wykonane żydowskim pismem... A Ich samych już nie ma.

Ikroopka - w pewnym sensie masz rację co do tych zdjęć w muzeach -ale trudno jest odróżnić fotografowanie pamiątkowe, od wykonywania fotografii na potrzeby komercyjne. Stosunkowo fajnie rozwiązali to Włosi - można robić zdjęcia, ale bez lampy i statywu .... czyli nie ma szans by wyszły na tyle dobrze aby je sprzedać.
-
ikroopka
2011/08/18 21:21:05
Ewo - zaglądnęłam, dziękuję:)

Lidka - dla nas Żydzi w pejsach to już egzotyka, moja mama tylko takich pamieta, sprzed wojny.

Maciej - w wiekszości naszych muzeów nie wolno uzywać lampy;
ja ustawiam wieksze iso i to zwykle wystarcza, ale oczywiście na potrzeby bloga, nie wiem, jakby te zdjęcia wygladały na papierze.

-
Gość: Bobe Majse, *.ghnet.pl
2011/08/22 19:31:55
Ano właśnie... z wiedzą, co stało się potem...
Twoje refleksje przypominają mi mojego posta "Każdy z nas ma bliskich".
-
maciejmakro
2011/08/23 09:38:16
Ikroopka - w dobie obróbki cyfrowej nawet z marnej jakości zdjęć można wiele zrobić - zobacz choćby na rewitalizowane stare fotografie z podróży Fiedlera, więc teoretycznie można by uzyskać materiał komercyjny bez lampy i flesza... W praktyce to jednak wygląda inaczej. Oczywiście na potrzeby bloga, czy innych publikacji internetowych materiał jest doskonały, sprawdza się tez na potrzeby telewizji.

Osobną kategorią są cykacze zdjęć pamiątkowych - ustawiają się "tak żeby było jak najwięcej widać" przy okazji blokując innym dostęp do obiektu.

wiele zabytków restaurowanych jest za pieniądze sponsorów np Sony - i to oni roszczą sobie prawo do dysponowania obiektem na potrzeby zdjęć - swego czasu we Włoszech było takie curiosum - że niektóre miejsca można było fotografować jedynie sprzętem danej firmy - nieco minęło nim się zorientowano że to nie żaden "sponsoring" a zwykłe cwaniactwo.

Pamiętam swoje pierwsze zdjęcia z Włoch robione starożytnym "Zenkiem" - prawdę powiedziawszy wiele z nich wyszło mi wówczas lepiej niż kilka lat później robione cyfrówką - to była kwestia myślenia - ograniczona ilość materiału, koszty filmu, wywołania, odbitek - zmuszały do analizy każdego detalu - teraz robię 10 zdjęć i ze statystyki wynika iż przynajmniej jedno się udaje .... ale mało to ambitne i satysfakcji także w tym zdecydowanie mniej.
-
ikroopka
2011/08/23 10:05:25
Bobe Majse - zaraz zaglądnę;)

Maciej - przyznam się, że choć robić zdjęcia lubiłam od dziecka, to nigdy nie miałam najważniejszej wg mnie rzeczy, żeby się fotografowaniem zajmować serio - odwagi;
nie miałam też dobrego aparatu, ale to nie jest argument, można było robić całkiem niezłe zdjęcia i smieną;)

trzecia rzecz, czyli wiedza, w związku z tym nie została nabyta w odpowiednim momencie, a teraz proces jej nabywania jest powolny i mozolny, o;(
Odwagi dodały mi dopiero słowa przeczytane gdzieś w jakimś poradniku, żeby w dobie cyfrowych aparatów nie bać się - robić dziesięć zdjęć zamiast jednego i wybierać!
i tak zaczynałam, więc miałam tych zdjęć okropnie dużo;
teraz tez jest ich niemało, ale zamiast dziesięciu ujęć robię jedno lub dwa i jest dobrze, a jak nie - wspieram się programem;)

I sprawdza się stara maksyma - im więcej wiem, tym bardziej wiem, jak mało wiem;(
:)
-
Gość: Grzegorz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/08/27 19:57:35
Piękne zdjęcia i ładnie skomentowane. Wydaje mi się, że komentarz był sporządzany i utrwalony na gorąco. Jeśli tak nie było, to dało mi to sporo do myślenia. Po powrocie z pleneru tak wiele rzeczy nam umyka, jeszcze gorzej gdy zdjęcia obrabiamy po pewnym czasie od ich zapisania. Niekiedy nie bardzo wiemy co napisać a pamiętamy, że mieliśmy tyle wrażeń i pomysłów. Warto więc notować pewne spostrzeżenia na gorącą, dawno już o tym myślałem a Twój ciekawy wpis pomógł mi podjąć kroki w tym kierunku :)
-
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2011/08/27 22:28:18
Różnie bywa, ale mam wrażenie, że często kieruje mną instynkt czy podświadomość - co na jedno wychodzi - bo kiedy w domu oglądam zdjęcia, układają mi się w całość, której nie widziałam robiąc je.
Kiedy indziej rzeczywiście komentarz powstaje równocześnie ze zdjęciami.
Ale - kupiłam sobie dyktafon, żeby nagrywać to, co mówią miejscowi czy przewodnicy, też żeby rejestrować swoje uwagi na bieżąco, bo nie sposób zapmietać wszystkiego, i - nie uzywam:(
ciagle mam opory...
-
maciejmakro
2011/08/29 09:14:18
Staram się mieć przy sobie notes - zwyczajnie nie lubię słuchać swojego głosu (inni chyba tez ale z kurtuazji nie mówią tego głośno) i na bieżąco notować spostrzeżenia i informacje.
nawet jeśli nie przydają się na blogu, to przynajmniej mam o czym myśleć już w domu gdy porządkuję materiał po powrocie.

-
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2011/08/29 16:03:28
Nie mam czasu na pisanie;(