sobota, 20 marca 2010

Markowa - wieś w woj.Podkarpackim, na szlaku architektury drewnianej;
turyści zaglądają tu do pięknego, choć niedużego skansenu i - na cmentarz, do grobu Rodziny Ulmów, rozstrzelanej 24 marca 1944 r. za udzielanie schronienia Żydom.

Zginęli wszyscy, ośmioro Żydów i rodzina Ulmów - rodzice i siedmioro dzieci.



"Na krótko przed porankiem 24 marca 1944 r. żandarmi dotarli do zabudowań Józefa Ulmy, położonych na krańcu wsi. Pozostawiwszy na uboczu furmanów z końmi, Niemcy wraz z obstawą złożoną z granatowych policjantów udali się pod dom. Wkrótce rozległo się kilka strzałów - jako pierwsi zginęli Żydzi.

Naocznymi świadkami pozostałych rozstrzeliwań byli furmani, którzy zostali przez Niemców przywołani rozkazem, by przyglądać się, jaka kara może spotkać wszystkich ukrywających Żydów. Jeden z furmanów, Edward Nawojski, podaje, iż widział, jak wyprowadzono z domu gospodarzy - Józefa i Wiktorię Ulmów - i rozstrzelano ich. Jak podaje świadek: "W czasie rozstrzeliwania na miejscu egzekucji słychać było straszne krzyki, lament ludzi, dzieci wołały rodziców, a rodzice już byli rozstrzelani. Wszystko to robiło wstrząsający widok".

Po zastrzeleniu rodziców wśród krzyków żandarmi zaczęli się zastanawiać, co zrobić z dziećmi. Po naradzie Dieken zdecydował, że należy je rozstrzelać. Nawojski widział, jak trójkę lub czwórkę dzieci własnoręcznie rozstrzelał Joseph Kokott. Słowa tego zgermanizowanego Czecha wypowiedziane po polsku do furmanów wryły się głęboko w pamięć Nawojskiego: "Patrzcie, jak polskie świnie giną - które przechowują Żydów". Zginęli: Stasia, Basia, Władzio, Franuś, Antoś, Marysia i siódme w łonie matki, na kilka dni przed planowanym urodzeniem. W ciągu kilkudziesięciu minut zginęło siedemnaście osób. Niemieccy zbrodniarze dokonali tej zbrodni własnoręcznie, wykorzystując granatowych policjantów do obstawy."

(za:M.Szpytma:"Oddali życie za bliźnich")

Józef Ulma nie był zwykłym człowiekiem, a w każdym razie na pewno wyrastał ponad przeciętność - w swoim otoczeniu i swoim czasie.
Był nie tylko mądrym i nowoczesnym gospodarzem - założył pierwszą w Markowej szkółkę drzew owocowych, dzięki czemu pojawiły sie tu szczepione jabłonie, zajmował się pszczelarstwem, hodowlą jedwabników - ale też amatorem introligatorem i -  pasjonatem fotografii, który na dodatek sam sobie złożył aparat fotograficzny i wykonał nim tysiące zdjęć, dokumentując na nich nie tylko, cytuję:

"życie najbliższych, ale miejscowe uroczystości, występy chóru, orkiestry, dożynki, przedstawienia teatralne, wesela, pierwsze komunie święte. Robił także zdjęcia na zamówienie, portrety do dokumentów. Dzięki temu był sławny na całą okolicę."
(
Jarosław Szarek)

Niewielka część tych zdjęć znajduje się w skansenie w Markowej.

(odbicie lampy błyskowej - moje, niestety)

W 1995 r. Józef Ulma wraz z żoną uhonorowany został  pośmiertnie medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.
W 60 rocznicę tamtych tragicznych wydarzeń odsłonięto w Markowej pomnik - tablicę ku czci i pamięci.

I przestrodze, tak sobie myślę...



środa, 17 marca 2010

... bo i co tu tłumaczyć?
;)

Jeszcze chwilę...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 291
| < Marzec 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
[+]Startowy.com