czyli subiektywny przewodnik - po Polsce latem, po Dolnym Śląsku i Sudetach przez cały rok, a czasem po czeskiej stronie... Wszystkich tu zaglądających uprzedzam, że część starych zdjęć straciła jakość - ich wersja poprawna znajduje się w albumach picasy, link obok.
Zakładki:
albumy
rss
alfabetycznie
ikroopka
ikroopka & co
inni fotograficznie i podróżniczo
inni piszą
kontakt
wspomaganie
źródło
Wszystkie zdjęcia publikowane na blogu są moją własnością i bardzo proszę osoby nimi zainteresowane o niekopiowanie ich bez mojej wiedzy! Jeśli komuś do czegoś są potrzebne - proszę mnie poinformować, na pewno nie odmówię. Proszę też o podawanie adresu bloga, z którego zdjęcia pochodzą, ikroopka
szukam
poniedziałek, 28 lutego 2011

Zimą w Izerach spotyka się najczęściej nie innych turystów, a narciarzy biegowych - nic w tym dziwnego, to najlepsze u nas tereny, nawet jeśli nie tak dobrze przygotowane niż te po czeskiej stronie.
Gorzej, kiedy widziany z daleka kształt wyraźnie NIE przypomina człowieka...



i do tego jest ich dwa!

Od razu mówię, że podeszliśmy blisko, ale zatrzymaliśmy się niepewni co dalej, bo żadnych ludzi w zasięgu wzroku nie było, a psy nawet nie drgnęły, tylko patrzyły na nas i patrzyły, a wygląd miały dostojny, żeby nie rzec groźny.
O robieniu zdjęć z bliska nawet nie pomyślałam, za to o odwrocie owszem, przez chwilę...

Mąż zaczął do nich przemawiać kręcąc głowa, na co one zareagowały też kręcąc głowami, co nas ośmieliło i ruszyliśmy w ich stronę.
A one - z nami!
Już bez obawy zagaiłam 'idziemy, idziemy', i psy ruszyły przed nami - najpierw powoli, sprawdzając, czy nadążamy, potem truchtem i wreszcie popędziły zostawiając nas z tyłu.

Spotkaliśmy się kilkanaście minut później, na Polanie Izerskiej - wracały z dwoma innymi turystami, nas obwąchały, dały się poczęstować suchym chlebem i - poszły!

Potem w Świeradowie dowiedzieliśmy się, że zaginęły w okolicy wyciągu;
jak znalazły się tak daleko w górach?

Mam nadzieję, że spotkały swoich właścicieli.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10