czyli subiektywny przewodnik - po Polsce latem, po Dolnym Śląsku i Sudetach przez cały rok, a czasem po czeskiej stronie... Wszystkich tu zaglądających uprzedzam, że część starych zdjęć straciła jakość - ich wersja poprawna znajduje się w albumach picasy, link obok.
Zakładki:
albumy
rss
alfabetycznie
ikroopka
ikroopka & co
inni fotograficznie i podróżniczo
inni piszą
kontakt
wspomaganie
źródło
Wszystkie zdjęcia publikowane na blogu są moją własnością i bardzo proszę osoby nimi zainteresowane o niekopiowanie ich bez mojej wiedzy! Jeśli komuś do czegoś są potrzebne - proszę mnie poinformować, na pewno nie odmówię. Proszę też o podawanie adresu bloga, z którego zdjęcia pochodzą, ikroopka
szukam
wtorek, 30 czerwca 2009

Czeska strona Sudetów jest zaskakująco czasem inna od naszej, polskiej;
nie tylko krajobrazowo -  co może dziwić, bo przecież to te same góry - ale przede wszystkim organizacyjnie;
otóż na ogół szlaki na naszych mapach nijak się mają do szlaków rzeczywistych.
Stawianie pytania:"Czyja to wina" jest bez sensu i bez przyszłości...

Kilka razy 'udało' nam się pobłądzić i był to niewątpliwie przyczynek do tzw. zakupu kontrolowanego, czyli kupna GPS-a!
Ależ to frajda!
Wreszcie mąż może mnie ciągać po manowcach, nie narażając się na moje protesty, czasem nieco histeryczne, bo ja do tzw. skrótów mam stosunek zdecydowanie niechętny, żeby nie powiedzieć - wrogi.
Uznaję tylko szlaki i ewentualnie, skróty przetarte;
nie ma szlaku - nie idę!

A teraz proszę, bez szlaku, za granicą, na skuśki i na szczyt Medeneca dałam się zaprowadzić - i nie żałuję!

Czeskie szlaki tym się też od naszych różnią, że często-gęsto są asfaltowane -  to pozostałość, jak sądzę, z czasów niedalekich, kiedy były to ewentualne 'drogi pomocy przyjacielskiej' państw ościennych...
Ale może to mi tylko stronnicza wyobraźnia podpowiada...?

Dziś służą rowerzystom, których tu sporo.

O, ta górka powyżej, to właśnie Medenec, na którym chwilkę, no godzinkę wcześniej siedzieliśmy, jedliśmy i podziwiali widoki;
żeby było śmieszniej, wiatraki widoczne w dali, dostrzegłam dopiero na zdjęciu;)))

Jeszcze tylko zmęczone stopy ochłodzić w zimnym strumieniu i już schodzimy do Novego Mesta (pod Smrkem).



Powrót do Czerniawy Zdroju, w której nocleg 'kwitowałam' wcześniej.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13