czyli subiektywny przewodnik - po Polsce latem, po Dolnym Śląsku i Sudetach przez cały rok, a czasem po czeskiej stronie... Wszystkich tu zaglądających uprzedzam, że część starych zdjęć straciła jakość - ich wersja poprawna znajduje się w albumach picasy, link obok.
Zakładki:
albumy
rss
alfabetycznie
ikroopka
ikroopka & co
inni fotograficznie i podróżniczo
inni piszą
kontakt
wspomaganie
źródło
Wszystkie zdjęcia publikowane na blogu są moją własnością i bardzo proszę osoby nimi zainteresowane o niekopiowanie ich bez mojej wiedzy! Jeśli komuś do czegoś są potrzebne - proszę mnie poinformować, na pewno nie odmówię. Proszę też o podawanie adresu bloga, z którego zdjęcia pochodzą, ikroopka
szukam
poniedziałek, 05 grudnia 2011

To nie moje słowa, tak mówi o Drohiczynie Daniel Olbrychski:
"Tam wciąż nie ist­nie­je prze­mysł, więc kra­jo­braz, nie­tknię­ty przez cy­wi­li­za­cję, od wie­ków się nie zmie­nia.(..)
O uro­dzie te­go miej­sca nie spo­sób opo­wie­dzieć, trze­ba je zo­ba­czyć.
(..) choć zje­cha­łem ka­wał świa­ta, ta­kie­go wi­do­ku, ja­ki mam przed so­bą, gdy sta­ję na ta­ra­sie mo­je­go do­mu w Dro­hi­czy­nie, ni­gdzie jesz­cze nie spo­tka­łem. Mgła za­sła­nia wszyst­ko. Nic nie wi­dać, tyl­ko mo­rze chmur… A po­tem, gdy się pod­no­si, to jak­by od­sła­nia­ła się kur­ty­na, zza któ­rej po­wo­li, po­wo­li wy­ła­nia się – pro­szę mi wie­rzyć na sło­wo – baj­ko­wy wręcz wi­dok. Ze skar­py, na któ­rej stoi mój dom, wspa­nia­le się to oglą­da. "

Nie wiem, czy potrafię pokazać urodę i nastrój drohiczyńskiego krajobrazu - nie było malowniczych mgieł, słońce paliło niemiłosiernie, chmury przybierały chwilami szarogranatowy kolor, bo zbierało się na deszcz, ale - spróbuję...
Zanim jednak - kilka słów o, bo choć zapewne każdy słyszał, że takie miejsce istnieje, to może nie każdy wie, że miało ono burzliwą historię, będąc kolejno pod władaniem m.in. Chrobrego, Jarosława Mądrego, Iziasława Mścisławowicza, ks.Leszka, Kazimierza Sprawiedliwego, Leszka Białego, Konrada Mazowieckiego - nie będę wszystkich wyliczać, zainteresowanych odsyłam do źródeł;)
bo, na przykład, już w XI w. był to gród na pograniczu rusko-polskim z ważną komorą celną nad Bugiem, którym spławiano towary na Ruś, bo tu w 1254 roku koronowany został  jedyny władca Rusi, więc jest to miasto królewskie, jakby nie było!
bo od 1520 roku do rozbiorów był stolicą Podlasia, bo słynął ze wspaniałych szkół prowadzonych przez franciszkanów i jezuitów.
Miasto okres rozkwitu przeżywało w XVI wieku, w XVII przerwał je potop szwedzki, ale upadek nastąpił dopiero w wieku XIX, kiedy to, cytuję za wikipedia.pl " Drohiczyn przekształcił się w prowincjonalne miasteczko bez perspektyw rozwoju, oddalone od nowych szlaków komunikacyjnych. "
Wojny XX wieku dokonały dzieła.
"Dziś Drohiczyn pełni funkcje usługowo-handlowe dla okolicznych wsi, a ze względu na malownicze położenie jest też miejscowością letniskową. Tradycje drohiczyńskich szkół podtrzymują: Wyższe Seminarium Duchowne i Liceum Ogólnokształcące."


Tyle teorii, zapraszam na spacer;
z ryneczku przejdziemy w kierunku Góry Zamkowej, zerkniemy na zabytkowe świątynie, odczytamy czas na zegarze słonecznym, zaglądniemy do ogródków, przyglądniemy się pracom archeologicznym na miejscu nieistniejącego zamku, popatrzymy na Bug...








Wracamy, wypiwszy uprzednio kawę w knajpce nad Bugiem.

I to by było na tyle, że zacytuję św.prof. J.T.S.
wszystkie zdjęcia są w albumie, zapraszam.