czyli subiektywny przewodnik - po Polsce latem, po Dolnym Śląsku i Sudetach przez cały rok, a czasem po czeskiej stronie... Wszystkich tu zaglądających uprzedzam, że część starych zdjęć straciła jakość - ich wersja poprawna znajduje się w albumach picasy, link obok.
Zakładki:
albumy
rss
alfabetycznie
ikroopka
ikroopka & co
inni fotograficznie i podróżniczo
inni piszą
kontakt
wspomaganie
źródło
Wszystkie zdjęcia publikowane na blogu są moją własnością i bardzo proszę osoby nimi zainteresowane o niekopiowanie ich bez mojej wiedzy! Jeśli komuś do czegoś są potrzebne - proszę mnie poinformować, na pewno nie odmówię. Proszę też o podawanie adresu bloga, z którego zdjęcia pochodzą, ikroopka
szukam

w Krakowie

piątek, 23 września 2011

Było tak:
w ubiegłą sobotę wybrałam się pod Kraków, gdzie mieszkają pięknie, w otulinie Ojcowskiego Parku Narodowego, znajomi.
Pana domu zostawiłam z nasza wspólną przyjaciółką - a co - a z jego żoną wybrałam się na zamek w Korzkwi.
Wiedziałyśmy, że jest odnowiony i w prywatnych rękach, nie przewidziałyśmy, że będzie zamknięty dla nie-gości weselnych;(((
I to właściwie wszystko na ten temat;(
Oczywiście, nie rezygnujemy, przy najbliższej okazji pojedziemy sprawdzić co lub czy straciłyśmy....
Na swojej stronie właściciele tak prawią o obiekcie:

"Korzkiewski zamek - warownia rycerska z XIV w. powraca powoli do swojej świetności. W znacznym stopniu już odbudowany mieścić będzie mini muzeum - rekonstrukcję dworskiej kuchni, restaurację, hotel, sale wielofunkcyjne."

Wracając zjechałyśmy z drogi głównej w kierunku Doliny Wierzchówki, inaczej zwanej Doliną Kluczwody, od kluczącego doliną potoku.
Głównymi atrakcjami okolicy są jaskinie, największe na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej - Jaskinia Wierzchowska Górna i Mamutowa.
Pierwsza jest obecnie najdłuższą jaskinią na Jurze udostępnioną do zwiedzania, druga przyciąga wspinaczy żądnych wrażeń i utrudnień.

Do ruin zamku nie doszłyśmy, trasa mało ciekawa, zarośnięta, brak informacji gdzie, co i dlaczego - zniechęciłyśmy sie;(


Po drodze - ciekawostka:
tablica i znaki na zupełnie prywatnym ogrodzeniu przynoszą informację, że oto znajdujemy się w miejscu historycznym...

a po przeskoczeniu strumienia, już za ogrodzeniem, na skale druga niespodzianka:

smok jak żywy, tylko ognia coś mu zabrakło!

Jeszcze w poszukiwaniu widoku ruin wjechałyśmy w drodze powrotnej w uliczkę o nazwie Zamkowa - skończyła się nagle, nawisem skalnym, dobrze, że tam ławeczki widokowe zamontowali, bo byłybyśmy wylądowały może kilkadziesiąt metrów niżej, komuś na dachu...

Na jakość zdjęć uwagi proszę nie zwracać, warunki były 'zastane', zdjęcia pstrykane;)


A następnym wpisem wracamy na Podlasie - chcecie zobaczyć najpiękniejsze chałupki na świecie?

                                   To zapraszam do ostatniej już takiej wsi o nazwie Soce...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16